jak to się zaczęło... :)
To może coś więcej napiszę ;)
Teścik zrobiłam 29 września czyli w moje urodzinki :) miałam pewne przeczucia, ale bałam się uwierzyć, że to może być prawda :) cały czas był ze mną mąż... na początku test nie pokazywał NIC.. myśle sobie no nic trudno, nie wyszło.. mąż kazał jeszcze poczekać chwilę no i

druga kreseczka słabiutka jest.. ale JEST!! A wcześniej jej nie było wogóle widać :)
Mąż w szoku.. poszedł się kąpać... przyszedł oszołomiony i powiedział, że uwierzy jak lekarz potwierdzi.. tylko z czasem pojawiało się coraz więcej objawów ciążowych.. :)
20 października miałam USG i wreszcie mogłam zobaczyć naszego maluszka...